niedziela, 19 czerwca 2016

Jak sie bawimy z naszymi dziećmi??

Dziś poruszmy temat - nie wychowania - ale wpływu naszych zawodów na sposób spędzania czasu z naszymi pociechami...
Uważam, że każdy swoje zawodowe umiejętności poniekąd przekłada na formę spędzania czasu z dziećmi... Z nami architektami jest podobnie... Ja osobiście zazdroszczę moim dzieciom, że mają mnie :) - oczywiście nie w momentach gdy krzyczę albo wymagam :) Z czasów dzieciństwa pamiętam jak bardzo chciałam aby mama bawiła się ze mną klockami lego..ale nic z tego.. prędzej klockami
bawił się tata :)
Więc tak - od początku...
Gdy byłam mała nie chodziłam do przedszkola..moja mama pracowała w szkole a ja spędzałam czas w domu z babcią... która była krawcową..jej zawód pozwolił mi na bezgraniczne bawienie się w projektantkę mody - ze względu na nieograniczony dostęp do ścinków materiałów..to były piękne czasy...
Potem gdy dorosłam zaczęłam więcej interesować się tym co robią rodzicie... Mama nauczyciel wcieliła mi od małego, że są pewne obowiązki które muszą być wykonane od razu - tym właśnie sposobem nauczyłam się odrabiać wszelakie prace domowe od razu po przyjściu do domu - świetna sprawa...a tata?? Budowlaniec.. podglądałam projekty, które przynosił do domu.. uwielbiałam dyskutować na ich temat..co jest tu..a co tu?? pierwsze rzuty zaczęłam rysować będąc w drugiej klasie podstawówki....chowałam je
pod dywan po to żeby mama nie widziała, że czasem - czas nauki poświęcam na coś innego ;) już wtedy moje budowle z klocków lego różniły się od innych... Moje domki nigdy nie miały dachu..zawsze były to rzuty przestrzenne.. moje ludziki musiały mieć dostęp do każdego zakamarka w domku...w ten sposób zaczął mój zawód gdzieś we mnie kiełkować... :)
A ja co robię z moim dziećmi??
AHH.. K.wie, że nie umiem odmówić zabawie w budowanie z Lego... Kiedyś będąc na macierzyńskim- gdy O. był malutki i nie przeszkadzał - poświeciliśmy z K. caaaały dzień na budowanie :) Jeśli ktoś z was zastanawia się czy tak można?? Owszem można :) Obiadu nie było.. po prostu..gdzieś pomiędzy jedną ścianką z klocków a drugą zjedliśmy po kanapce.. i co ? stało się coś??hmm... w sumie to stało się.. K. był przeszczęśliwy, że cały dzień mu poświęciłam..a naszego miasteczka z klocków pilnował jak oka w
głowie..zostało zburzone dopiero po około 2 miesiącach :)

A wy jak spędzacie czas z dziećmi?? Macie jakieś pomysły? takie które są wasze?? które uwielbiacie... podzielcie sie.. będzie miło wprowadzić coś nowego..


Najpierw trzeba posegregować wszystkie klocki kolorystycznie i funkcjonalnie.. :)
A potem zabawa się zaczyna :)
Grill na balkonie projektu K.  ;)
 
  
McDrive też jest :)
 
 Całe miasteczko..


O! i jeszcze jedno!! Ważne!!!  Lego są kompatybilne z Cobi :) :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz