Do miesiąca czasu będę tu troszkę rzadziej..ale potem to nadrobimy. A teraz zapraszam po nowe plakaty... może któryś przypadnie wam do gustu :)
-------------------------------------
Teksty, które zawarte są na tych plakatach
pochodzą z internetu.
Pliki do pobrania przygotowane są do druku w wysokiej rozdzielczości. Założono wymiar A4. Format pliku - JPG.
poniedziałek, 24 października 2016
środa, 12 października 2016
A co.. pochwalę się ;)
Ostatnio bardzo dużo czasu spędzam na wyszukiwaniu ciekawych inspiracji. Czasem są to wnętrza, czasem jest to ciekawa architektura domów jednorodzinnych (to taki mój konik :P ). Raz na jakiś czas będę się z wami dzielić tym co znalazłam w tym naszym świecie internetowym.
A teraz pochwale się tym co udało mi się stworzyć - po raz pierwszy w programie do wizek. To jest kompletny debiut! Dopiero się uczę :)
Pokój maluszka.
www.karodesign.pl
A teraz pochwale się tym co udało mi się stworzyć - po raz pierwszy w programie do wizek. To jest kompletny debiut! Dopiero się uczę :)
Pokój maluszka.
www.karodesign.pl
czwartek, 22 września 2016
- - - plakaty na ściane cz.1 - - -
Dziś wpadam na bloga na chwilkę, na krótko. Ostatnio nastąpiło troszkę zmian i nadrabiam zaległości w pewnej dziedzinie :) ale o tym innym razem. Zrobiłam coś i chciałam się z wami podzielić. Poniżej wrzucam coś dla was. Będzie mi miło jak któryś z plakatów zagości u was na ścianie... To moje pierwsze - które "stworzyłam". Pobierajcie.. :)
_______
Poniżej każdego plakatu link do pobrania :)
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
...od razu zaznaczam, że teksty, które zawarte są na tych plakatach pochodzą z internetu - ja tylko nadałam im ładną czcionkę / czasem kolor i ubrałam w ramkę.
Pliki do pobrania przygotowane są do druku w wysokiej rozdzielczości. Założono wymiar A4. Format pliku - JPG.
...to co wam tu prezentuje jest kompletnie za Free i mam nadzieję, że takie pozostanie. Można z nich korzystać tylko dla własnego użytku lub przekazywać linki dale.
Dajcie znać czy się podoba ;)
..wracam tworzyć dalej...
_______
Poniżej każdego plakatu link do pobrania :)
1.
3.
4.
5.
6.
7.
...od razu zaznaczam, że teksty, które zawarte są na tych plakatach pochodzą z internetu - ja tylko nadałam im ładną czcionkę / czasem kolor i ubrałam w ramkę.
Pliki do pobrania przygotowane są do druku w wysokiej rozdzielczości. Założono wymiar A4. Format pliku - JPG.
...to co wam tu prezentuje jest kompletnie za Free i mam nadzieję, że takie pozostanie. Można z nich korzystać tylko dla własnego użytku lub przekazywać linki dale.
Dajcie znać czy się podoba ;)
..wracam tworzyć dalej...
sobota, 10 września 2016
Biel czy Kolor??
Jako architekt lubię prostotę. Lubie czyste kolory - co wcale nie znaczy, że tylko biały i jego pochodne. Choć kiedyś wydawało mi się, że wnętrze urządzone na biało jest wnętrzem bardzo spokojnym, wyciszającym - aż do pewnego momentu.
Jakiś czas temu wracając z urlopu zawitaliśmy do bardzo dobrze nam znanego mieszkania w Krakowie. Jest to miejsce w którym z Ł. spędziliśmy cały okres studencki. Za czasów naszego urzędowania generalny remont przeszła tylko łazienka, natomiast w ostatnim czasie W., która tam mieszka - zrobiła rewolucje. Po takim czasie należało się!! :)
Mieszkanie jest całe utrzymane w bieli. Ściany (z wyjątkiem jednej, wytargowanej u W. i pomalowanej na szary) są białe, meble są białe.
I tu pada pytanie czy biały jest taki super?
Jest to świetny kolor - pod warunkiem, że jest albo tłem dla innego albo sam w sobie akcentem na intensywnym odcieniu innego koloru. Szczerze - trochę ta biel mnie zmęczyła. Do W. pasuje ona świetnie ale do mnie chyba niekoniecznie. Na pierwszy rzut oka byłam zachwycona! Takie wow!! Ale należy pamiętać, że ja zawitałam do tego mieszkania jako matka z dziećmi! I tu pojawił się problem. Dzieci dla BIELI są zabójcze. Przez 2 dni biegałam za nimi co by nic nie porozlewały gdzieś na ściany..co by - broń boże - nie dotykały ściany rączkami... I dlatego śmiem stwierdzić, że ta biel mnie zmęczyła - pierwszy raz w życiu!! Zaczęłam się czuć - jak to mówią znajomi W. - jak w szpitalu psychiatrycznym.
Owszem białe wnętrza mają swój urok ale to raczej nie dla mnie. Nie potrafię w samej bieli funkcjonować. Przekonałam się o tym gdy tylko wróciłam do domu. Gdy weszłam a na przeciw mnie stanęła CZARNA ściana (!!) poczułam ulgę :) Powrót do kolorowej rzeczywistości był super.
A tu tak poniżej białe wnętrza i kolorowe... A Tobie, do którego jest bliżej??







No i mój wymarzony fotel...zakochana w nim jestem..
Jakiś czas temu wracając z urlopu zawitaliśmy do bardzo dobrze nam znanego mieszkania w Krakowie. Jest to miejsce w którym z Ł. spędziliśmy cały okres studencki. Za czasów naszego urzędowania generalny remont przeszła tylko łazienka, natomiast w ostatnim czasie W., która tam mieszka - zrobiła rewolucje. Po takim czasie należało się!! :)
Mieszkanie jest całe utrzymane w bieli. Ściany (z wyjątkiem jednej, wytargowanej u W. i pomalowanej na szary) są białe, meble są białe.
I tu pada pytanie czy biały jest taki super?
Jest to świetny kolor - pod warunkiem, że jest albo tłem dla innego albo sam w sobie akcentem na intensywnym odcieniu innego koloru. Szczerze - trochę ta biel mnie zmęczyła. Do W. pasuje ona świetnie ale do mnie chyba niekoniecznie. Na pierwszy rzut oka byłam zachwycona! Takie wow!! Ale należy pamiętać, że ja zawitałam do tego mieszkania jako matka z dziećmi! I tu pojawił się problem. Dzieci dla BIELI są zabójcze. Przez 2 dni biegałam za nimi co by nic nie porozlewały gdzieś na ściany..co by - broń boże - nie dotykały ściany rączkami... I dlatego śmiem stwierdzić, że ta biel mnie zmęczyła - pierwszy raz w życiu!! Zaczęłam się czuć - jak to mówią znajomi W. - jak w szpitalu psychiatrycznym.
Owszem białe wnętrza mają swój urok ale to raczej nie dla mnie. Nie potrafię w samej bieli funkcjonować. Przekonałam się o tym gdy tylko wróciłam do domu. Gdy weszłam a na przeciw mnie stanęła CZARNA ściana (!!) poczułam ulgę :) Powrót do kolorowej rzeczywistości był super.
A tu tak poniżej białe wnętrza i kolorowe... A Tobie, do którego jest bliżej??






No i mój wymarzony fotel...zakochana w nim jestem..
piątek, 12 sierpnia 2016
Przypadek w Zakopanem
Istny przypadek sprawił, że trafiliśmy w to miejsce. Na krótki urlop w tym roku wybraliśmy po raz n-ty Zakopane. Ustaliliśmy z Ł. gdzie nocujemy i temat był zamknięty. Tak miało być... ale okazało się, że ze względu na nagłą awarię w dotychczasowym hotelu - pobyt był niemożliwy. Tak poinformowano telefonicznie Ł. Ale o tym już mi Ł. nie powiedział. No i doznałam szoku gdy nagle w Zakopcu mąż zmienił kierunek i podjechał pod całkiem inny obiekt! Hotel Logos. Ja sama pewnie nigdy nie zdecydowałabym się na ten hotel. Myśl jakie koszty należy ponieść w obiekcie nie dawno oddanym do użytku i usytuowanym w jednej z lepszych lokalizacji od razu by mnie sprowadziły na ziemie. No ale to tylko na szczęście myśli.. Okazało się, że wcale to nie wygląda tak jak to sobie wyobrażałam. Cenowo hotel wcale nie odbiega od hoteli o takiej klasie i tylu gwiazdkach. A mam wrażenie, że spokojnie mógłby dostać jeszcze jedną gwiazdkę do kolekcji. Ale po kolei...
Obiekt prezentuje się wyśmienicie. Widać, że architekt odpowiedzialny za projekt skrupulatnie próbował połączyć nowoczesność z góralską tradycją .Na samym wejściu wita nas recepcja z pięknym witrażem, którego nazwiska autora do tej pory nie znam. Powiem szczerze, że musiałam się nieźle natrudzić co by moje dzieci nie doprowadziły do zniszczenia tego rękodzieła.. Kolorowy witraż bardzo przyciągał ich uwagę w stonowanym wnętrzu holu... W wykończeniu pomieszczeń widać dbałość o każdy szczegół...
Pokój, z którego mieliśmy okazję skorzystać był w sam raz dopasowany powierzchniowo do 4 osobowej rodziny. Ponad 30 m2 pozwoliło nie obijać nam się o siebie, a dzieci miały sporą przestrzeń by się bawić. Cieszę się, że panie, które dbały o porządek były bardzo wyrozumiałe i cierpliwe. Bo bałagan jaki potrafią zrobić moje małe robocopy jest imponujący pod każdym względem. Zresztą hałasować też potrafią nieźle...
Restauracja... och..uwielbiam szwedzkie stoły... pod tym względem nie jestem zbytnio wymagająca...lubię mieć po prostu wybór... a tu był ogromny!! Sery, wędliny, ciepłe dania.. pyszne sałatki... a na deser ciasta..owoce...takie śniadania mogłyby trwać w nieskończoność...
W hotelu dostępna była jeszcze strefa SPA. Z przykrością muszę stwierdzić że nie skorzystałam z niej tym razem... mam nadzieje, że uda mi się następnym razem. Ze względu na piękną pogodę - całe dnie spędzaliśmy na spacerach a gdy wracaliśmy wieczorem to wykończona odpływałam w śnie.. Skorzystałam jedynie podczas rannych treningów ze strefy cardio i siłowni, która w pełni spełniła moje wymagania...
Łaźnia parowa... sauna fińska i jacuzzi to były miejsca z których mój synek - K. nie chciał wyjść wieczorem. A razem z nim tata...
Świetna lokalizacja hotelu nie pozwoliła nudzić się moim małym pociechom.. Niesamowity plac zabaw w pobliskim parku był na wyciągnięcie ręki...Huśtawki..karuzele..domki.. siłownia dla dzieci i wiele innych cudactw..


Na koniec mogę stwierdzić że dotychczasowy hotel stracił nas jako klientów... ...Przypadek, który okazał się całkiem miła niespodzianką sprawił, że znaleźliśmy już nowe miejsce.. Zaczynam powoli planować zimowy urlop i gdy tylko ustalę termin dzwonie do Hotelu Logos ;)
*kilka zdjęć zapożyczonych ze strony hotelu.
Obiekt prezentuje się wyśmienicie. Widać, że architekt odpowiedzialny za projekt skrupulatnie próbował połączyć nowoczesność z góralską tradycją .Na samym wejściu wita nas recepcja z pięknym witrażem, którego nazwiska autora do tej pory nie znam. Powiem szczerze, że musiałam się nieźle natrudzić co by moje dzieci nie doprowadziły do zniszczenia tego rękodzieła.. Kolorowy witraż bardzo przyciągał ich uwagę w stonowanym wnętrzu holu... W wykończeniu pomieszczeń widać dbałość o każdy szczegół...
Pokój, z którego mieliśmy okazję skorzystać był w sam raz dopasowany powierzchniowo do 4 osobowej rodziny. Ponad 30 m2 pozwoliło nie obijać nam się o siebie, a dzieci miały sporą przestrzeń by się bawić. Cieszę się, że panie, które dbały o porządek były bardzo wyrozumiałe i cierpliwe. Bo bałagan jaki potrafią zrobić moje małe robocopy jest imponujący pod każdym względem. Zresztą hałasować też potrafią nieźle...
Restauracja... och..uwielbiam szwedzkie stoły... pod tym względem nie jestem zbytnio wymagająca...lubię mieć po prostu wybór... a tu był ogromny!! Sery, wędliny, ciepłe dania.. pyszne sałatki... a na deser ciasta..owoce...takie śniadania mogłyby trwać w nieskończoność...
W hotelu dostępna była jeszcze strefa SPA. Z przykrością muszę stwierdzić że nie skorzystałam z niej tym razem... mam nadzieje, że uda mi się następnym razem. Ze względu na piękną pogodę - całe dnie spędzaliśmy na spacerach a gdy wracaliśmy wieczorem to wykończona odpływałam w śnie.. Skorzystałam jedynie podczas rannych treningów ze strefy cardio i siłowni, która w pełni spełniła moje wymagania...
Łaźnia parowa... sauna fińska i jacuzzi to były miejsca z których mój synek - K. nie chciał wyjść wieczorem. A razem z nim tata...
Świetna lokalizacja hotelu nie pozwoliła nudzić się moim małym pociechom.. Niesamowity plac zabaw w pobliskim parku był na wyciągnięcie ręki...Huśtawki..karuzele..domki.. siłownia dla dzieci i wiele innych cudactw..


Na koniec mogę stwierdzić że dotychczasowy hotel stracił nas jako klientów... ...Przypadek, który okazał się całkiem miła niespodzianką sprawił, że znaleźliśmy już nowe miejsce.. Zaczynam powoli planować zimowy urlop i gdy tylko ustalę termin dzwonie do Hotelu Logos ;)
*kilka zdjęć zapożyczonych ze strony hotelu.
piątek, 29 lipca 2016
Kondycja archimam..
Oj długo mnie tu nie było..ale to wszystko za sprawą pracy, którą byłam pochłonięta i dzieci, którymi się zajmowałam...Bo wiecie jak to jest...wychowawczy wychowawczym ale z czegoś trzeba żyć ;) Trafiło się zlecenie w świetnym biurze więc trzeba korzystać...uczyć się od takich od których warto...
Archimamą nigdy nie przestaje się być..nawet na urlopie wychowawczym :)...
Dziś troszkę na sportowo...
Architekt + mama, architekt który siedzi całymi dniami przy biurku i mama która musi mieć niezłą kondycje co by dogonić pociechy.. Tak to u mnie wygląda... Jak to pogodzić?!?! Bo ja już powoli wysiadam przy dwójce chłopaków... dają nieźle w kość...
Mamy, co robicie dla siebie żeby nie "obrosnąć" w tłuszczyk przy kompie?? W sumie problem nie dotyczy tylko szalonych mam architektek, które wieczory poświęcają na projekty... dotyczy wszystkich mam...które wieczorem...po uśpieniu dzieci- w moim przypadku małych robocopów- chcą mieć chwile dla siebie... jedne siądą z gazetą/książką... inne obejrzą serial.. a ja siądę do kompa.. :) pewnie wiele z was jak ja siada z jakąś ulubioną przekąską..tak by móc się wreszcie delektować czymś pysznym z gwarancją, że nikt nam nie przerwie tekstem typu: "Maaamo..daj troszke..", "Maaamo..blleee..jakie to okropne", "Maamoo, muszę to wypluć bo się porzygam..daj mi coś" itp...
Kurcze..moją zmorą są wszelakie przekąski- czasem słodkie..czasem słone...z którymi zasiadam do kompa wieczorem...no i jeszcze jakiś energetyk - przeważnie red bull....
Zdradzę wam sekret, który pozwala mi na nie przybieranie kg na wadze od zajadania przed kompem (pewnie gdybym odłożyła przekąski..to nastąpiłaby redukcja kg...ale to może kiedyś...)Gdy byłam na macierzyńskim trafiłam na filmiki bardzo fajnej mamy... OLA :) to zbawienie dla mnie..próbowałam Chodakowskiej..mel b..Lewandowskiej... ale jakoś nie przemawiają do mnie... OLA to zwykła mama.. która ma takie same problemy jak my...m.in. synka, który jest pełen energii.. to ona nauczyła mnie ćwiczyć z dziećmi... tak naprawdę przekonała mnie, że dzieci w niczym nie przeszkadzają..a czasem dodają uroku ćwiczeniom.. to takie słodkie jak nieporadny chłopczyk 1,5roczny próbuje robić pompki..albo uczy się prawidłowego oddychania przy podnoszeniu ciężarku 0.5kilogramowego... To właśnie dla takich chwil prawie codziennie wstaje o 5 rano i ćwiczę..z moim małym urwisem..
A wy jakie macie sprawdzone sposoby na utrzymanie kondycji mimo np 8godzinnej siedzącej pracy przy kompie??
Link do Oli wrzucam poniżej... znajdziecie ją również na facebooku :)
www.sportsmama.pl/
Archimamą nigdy nie przestaje się być..nawet na urlopie wychowawczym :)...
Dziś troszkę na sportowo...
Architekt + mama, architekt który siedzi całymi dniami przy biurku i mama która musi mieć niezłą kondycje co by dogonić pociechy.. Tak to u mnie wygląda... Jak to pogodzić?!?! Bo ja już powoli wysiadam przy dwójce chłopaków... dają nieźle w kość...
Mamy, co robicie dla siebie żeby nie "obrosnąć" w tłuszczyk przy kompie?? W sumie problem nie dotyczy tylko szalonych mam architektek, które wieczory poświęcają na projekty... dotyczy wszystkich mam...które wieczorem...po uśpieniu dzieci- w moim przypadku małych robocopów- chcą mieć chwile dla siebie... jedne siądą z gazetą/książką... inne obejrzą serial.. a ja siądę do kompa.. :) pewnie wiele z was jak ja siada z jakąś ulubioną przekąską..tak by móc się wreszcie delektować czymś pysznym z gwarancją, że nikt nam nie przerwie tekstem typu: "Maaamo..daj troszke..", "Maaamo..blleee..jakie to okropne", "Maamoo, muszę to wypluć bo się porzygam..daj mi coś" itp...
Kurcze..moją zmorą są wszelakie przekąski- czasem słodkie..czasem słone...z którymi zasiadam do kompa wieczorem...no i jeszcze jakiś energetyk - przeważnie red bull....
Zdradzę wam sekret, który pozwala mi na nie przybieranie kg na wadze od zajadania przed kompem (pewnie gdybym odłożyła przekąski..to nastąpiłaby redukcja kg...ale to może kiedyś...)Gdy byłam na macierzyńskim trafiłam na filmiki bardzo fajnej mamy... OLA :) to zbawienie dla mnie..próbowałam Chodakowskiej..mel b..Lewandowskiej... ale jakoś nie przemawiają do mnie... OLA to zwykła mama.. która ma takie same problemy jak my...m.in. synka, który jest pełen energii.. to ona nauczyła mnie ćwiczyć z dziećmi... tak naprawdę przekonała mnie, że dzieci w niczym nie przeszkadzają..a czasem dodają uroku ćwiczeniom.. to takie słodkie jak nieporadny chłopczyk 1,5roczny próbuje robić pompki..albo uczy się prawidłowego oddychania przy podnoszeniu ciężarku 0.5kilogramowego... To właśnie dla takich chwil prawie codziennie wstaje o 5 rano i ćwiczę..z moim małym urwisem..
A wy jakie macie sprawdzone sposoby na utrzymanie kondycji mimo np 8godzinnej siedzącej pracy przy kompie??
Link do Oli wrzucam poniżej... znajdziecie ją również na facebooku :)
www.sportsmama.pl/
czwartek, 30 czerwca 2016
4 Kąty dla najmłodszych...
W najbliższym czasie będę miała przyjemność doradzać przy urządzaniu pokoju dziecinnego... Jest to ta najprzyjemniejsza strona projektowania... wnętrze..pokój dla dzieci... to są zawsze wspaniałe wnętrza.. na razie jestem na etapie poszukiwań inspiracji...nie ukrywam, że jako projektant zdarza mi się inspirować innymi...coraz trudniej jest zrobić coś indywidualnego..coś czego jeszcze nikt nie stworzył...ale jak każdy architekt ja też staram się aby ostatecznie wnętrze / bryła była unikatowa :) ...inna...
Czekam z niecierpliwością jak przyjdzie czas gdy będę mogla urządzić nowe pokoje moich chłopaków...ale sadzę, że może to nastać za taki okres czasu..że mama będzie miała niewiele do gadania :( ..dlatego tak się ciesze z możliwości pomocy przy tym pokoiku...jest to szczególne miejsce...dla szczególnego dzidziusia.. który już nie długo się pojawi...
Ostatnio panuje moda na bardzo stonowane pokoje dziecinne.. Mnie również się to podoba...ale teraz gdy jestem już dorosłą osobą i lubię mieć wokół harmonie..ład..a gdy przypomnę sobie siebie z dzieciństwa?? ehh..tapeta na jednej ścianie...druga ściana cała w plakatach jakichś idoli... to był szał kolorystyczny...świetnie się tam czułam...a czy miało to jakiś większy wpływ na mnie?? chyba nie...bo teraz lubię ład kolorystyczny..wtedy byłam szalona jak każde dziecko... i dlatego ja pozwalam swojemu K, na takie szaleństwo...nie odbieram mu tej przyjemności...owszem ma - takie teraz modne!! - białe mebelki, ale to ze względu na mikroskopijną przestrzeń wydzieloną na poddaszu...poza tym jest ściana zielona (magnetyczna) i do niedawna było mnóstwo naklejek (jakie szczęście że poodpadały :) :) ) - pewnie to kwestia czasu aż pojawią się kolejne...A wiecie co uwielbia najbardziej?? swoją pstrokatą pościel w Kubusia Puchatka...tak..dokładnie tak... ma taką pościel...nie żadną stonowaną..w kropeczki..paseczki... po prostu w rozbrykanego Kubusia - takiego jak on sam...Nie walczę z jego upodobaniem do zbierania rożnych pierdółek.. niech zbiera..sam kiedy wyrzuci.. walczę tylko z bałaganem...ale na bałagan nie mamy wpływu - nawet w jak najlepiej urządzonym pokoju dziecinnym...
POKÓJ DZIECKA MA WYGLĄDAĆ JAK POKÓJ DZIECKA- A NIE JAK MUZEUM ZABAWEK
A poniżej kilka inspiracji z zaprzyjaźnionej pracowni BAGUA. Zwróćcie uwagę, że pokój mimo iż w jednej kolorystyce to przewijają się delikatnie inne kolory. Odrazu pomieszczenie robi się bardziej przyjazne niż te wszystkie sterylne - obecnie modne - pokoje...
Poniżej wrzucam kilka inspiracji konkurentów..nie znam ich ale fajne mają pomysły...dlatego od razu uprzedzam..zdjęcia ściągnięte z neta..to nie moje realizacje...
Pamiętajmy..dzieci uwielbiają kolory... na dowód tego zrobiono eksperyment.. cały pokój biały oddano w ręce dziecka..miało nadać mu odrobiny barw...a skończyło się?? Zobaczcie sami :)
A wy jakie pokoje lubicie?? :)
Czekam z niecierpliwością jak przyjdzie czas gdy będę mogla urządzić nowe pokoje moich chłopaków...ale sadzę, że może to nastać za taki okres czasu..że mama będzie miała niewiele do gadania :( ..dlatego tak się ciesze z możliwości pomocy przy tym pokoiku...jest to szczególne miejsce...dla szczególnego dzidziusia.. który już nie długo się pojawi...
Ostatnio panuje moda na bardzo stonowane pokoje dziecinne.. Mnie również się to podoba...ale teraz gdy jestem już dorosłą osobą i lubię mieć wokół harmonie..ład..a gdy przypomnę sobie siebie z dzieciństwa?? ehh..tapeta na jednej ścianie...druga ściana cała w plakatach jakichś idoli... to był szał kolorystyczny...świetnie się tam czułam...a czy miało to jakiś większy wpływ na mnie?? chyba nie...bo teraz lubię ład kolorystyczny..wtedy byłam szalona jak każde dziecko... i dlatego ja pozwalam swojemu K, na takie szaleństwo...nie odbieram mu tej przyjemności...owszem ma - takie teraz modne!! - białe mebelki, ale to ze względu na mikroskopijną przestrzeń wydzieloną na poddaszu...poza tym jest ściana zielona (magnetyczna) i do niedawna było mnóstwo naklejek (jakie szczęście że poodpadały :) :) ) - pewnie to kwestia czasu aż pojawią się kolejne...A wiecie co uwielbia najbardziej?? swoją pstrokatą pościel w Kubusia Puchatka...tak..dokładnie tak... ma taką pościel...nie żadną stonowaną..w kropeczki..paseczki... po prostu w rozbrykanego Kubusia - takiego jak on sam...Nie walczę z jego upodobaniem do zbierania rożnych pierdółek.. niech zbiera..sam kiedy wyrzuci.. walczę tylko z bałaganem...ale na bałagan nie mamy wpływu - nawet w jak najlepiej urządzonym pokoju dziecinnym...
POKÓJ DZIECKA MA WYGLĄDAĆ JAK POKÓJ DZIECKA- A NIE JAK MUZEUM ZABAWEK
A poniżej kilka inspiracji z zaprzyjaźnionej pracowni BAGUA. Zwróćcie uwagę, że pokój mimo iż w jednej kolorystyce to przewijają się delikatnie inne kolory. Odrazu pomieszczenie robi się bardziej przyjazne niż te wszystkie sterylne - obecnie modne - pokoje...

Poniżej wrzucam kilka inspiracji konkurentów..nie znam ich ale fajne mają pomysły...dlatego od razu uprzedzam..zdjęcia ściągnięte z neta..to nie moje realizacje...
Pokój Pirata...

Pamiętajmy..dzieci uwielbiają kolory... na dowód tego zrobiono eksperyment.. cały pokój biały oddano w ręce dziecka..miało nadać mu odrobiny barw...a skończyło się?? Zobaczcie sami :)
A wy jakie pokoje lubicie?? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























